czwartek, 26 czerwca 2014

Pod orzechem ... , jak niewiele do szczęścia czasami potrzeba :)



          Tak :)  Doczekałam się w końcu swoich własnych , drewnianych  mebli ogrodowych . Takich o jakich zawsze marzyłam , takich , które podglądałam u Was na blogach i do takich których zawsze wzdychałam . Teraz mam swoją oaze spokoju i odpoczynku  , gdzie mogę wypić kawkę , herbatkę z rodziną i przyjaciółmi , poczytać książkę ... , przysiąść   , zatrzymać się w tym pędzie życia ..

                                                       Czasami tak niewiele do szczęścia potrzeba....
 
                  
 
     
 
    
 
 
 
Tak naprawdę to nie przypuszczałam , ile to pracy i serca trzeba włożyć w takie meble , które powstają  z przysłowiowej deski . Dlatego często podglądając prace mojego męża , mogę sama zobaczyć jak to wszystko powstaje , ile trzeba precyzji i dokładności czasami co do milimetrów i    jakie piękne rzeczy wychodzą wtedy z pod jego ręki  :)
 
 
 
Teraz będę je dopieszczać z innej strony . Mam już mnóstwo pomysłów co do poduch .Zobaczymy co z tego wyjdzie ?
Przydała mi się moskitiera z Ikea , którą dostałam jakieś parę  lat temu od kuzynostwa , gdy przeprowadziłam się tu na ,,wieś''  
 
 
Będzie nas ochraniać w długie letnie  wieczory przed latającymi ,,natrętami''    
 
 
 
 
  
 
 
 
 
 
 
Na koniec chce Was prosić o radę ? Czy pójść z dekoracjami w stronę  tak teraz popularnego teraz marine .. ? , czy może pastelowe dodatki ?
Co Wy na to ?
I to. , i to .. bardzo mi się podoba ..  :)
 
 :) 
Dziewczyny :) Wiele z Was pisze , że ma kłopoty z blogerem . Powiem Wam , że ja mam je często .. Często sama sobie coś poprzestawiam .. cos tam kliknę .. , a później łapie się za głowę i mówię -Boże , jak ze mnie blondynka .. 
Ciągle się jeszcze uczę ..tego wirtualnego świata .Chciałam bardzo podziękować Ewie  z Shabby Shop , bo to jest taka moja dobra dusza  mojego bloga .. , zawsze służy mi pomocą  , poradą w tych technicznych sprawach , zawsze mnie pokieruje w dobrą stronę .
Ewa , bardzo Ci dziękuje  ♥
 
Pozdrawiam Was pierwszy raz w kalendarzowym lecie :)
Tylko , gdzie to lato nam się schowało .. ? 
 
 
 
 
                         

środa, 18 czerwca 2014

Magiczne światełka


                        No i mam swoje cotton ball , czyli magiczne światełka zamknięte w bawełnianych kulach .  Idealne są do każdego wnętrza . Jak tylko wypatrzyłam je  w sklepie Dom z Ogrodem  to pomyślałam , że w końcu nadszedł czas , żeby sobie takie sprawić . Beatka  , właścicielka sklepu poleciła mi ciepłe , delikatne odcienie , które doskonale harmonizują ze sobą . Kolory white , shell , crem i grey cieszą moje oko i dają delikatne światło po zmroku . Bardzo mi się podobają ...
 
 
 
 




Do każdego zestawu dodana jest instrukcja samodzielnego montażu . Kule można układać w dowolnej kolejności , można je również przekładać według swojego pomysłu , tworząc swoje jedyne kompozycje .     
 











         Bardzo fajne te kule :) , sprawiły mi dużo radości . Nawet moi chłopcy wydali okrzyk , jak je zobaczyli ;    - Ale czadowe .. skąd je masz...

                                                                       A mam .....



                                                             Pozdrawiam Was serdecznie :)



poniedziałek, 9 czerwca 2014

Mała foto-relacja z Targów Turystyki Weekendowej Atrakcje Regionów Chorzów 6-8 czerwca

       
                  Zawsze podziwiam ludzi potrafiących tworzyć piękne rzeczy , czasami coś z niczego. Wiem , że wkładają  mnóstwo pracy i serca w to co robią. Dlatego bardzo lubię  takie stoiska z rękodziełem i kiedy tylko nadarza się okazja to staram się , aby,  wyłapywać gdzie takie targi są . 
                 I tak ostatnio , gdy weszłam na bloga  Agnieszki  z bloga  Pod moim niebem, to dowiedziałam się , że takie targi odbędą się w Chorzowie w Parku Chorzowskim obok hali Kapelusz. I jeszcze ,  że ona będzie tam ze swoimi pracami.  I wtedy  ... piłeczka mi postukała w głowie.. jak pomysłowemu Dobromirowi.. , przecież Chorzów blisko .. , na dodatek teście mieszkają w Siemianowicach  , a tam od nich jakieś pół godz. spacerkiem do Parku.. .. No  i jak tylko mąż z pracy wrócił to zaczęłam te  swoje podchody...  - A może byśmy się wybrali w niedziele do rodziców na kawkę ? ...  , a później może na lody do Parku  ?.. i  na spacerek ... ?  Mąż chyba coś podejrzewał , bo jak jesteśmy 17 lat po ślubie ,  to w Parku byliśmy może ze dwa razy , i to on zawsze mnie tam ciągnął , a nie ja jego..  Ale w końcu powiedziałam mu , jak na świętej spowiedzi co kombinuję , że w Parku będzie wystawa rękodzieła ,że wie jak ja lubie targi ,  że bardzo chcę obejrzeć i  że przy okazji odwiedzimy rodziców...
                                                  I w taki sposób udało mi się dotrzeć na te Targi. 
 A na Targach przepiękne rzeczy .. , zwłaszcza u  Agnieszki  .. I nie byłabym sobą , gdybym nie kupiła u niej choć jednego drobiazgu... , a miała tyle pięknych rzeczy ...Trudno było się zdecydować ... 
                                                                    i wybrałam to...


                                                 przecudnej urody ptaszka i okładkę na zeszyt ....
                      
                
           



   Miałam przyjemność poznać osobiście Agnieszkę , która  jest przesympatyczną dziewczyną . Jak to cieszy , kiedy spotyka się kogoś już nie wirtualnie i ma się okazje jeszcze zobaczyć na własne oczy wszystkie jego prace.  Na pewno będę zaglądać do niej często i do jej sklepiku :)   
 
                     Mam nadzieję , że jeszcze nie raz będę mogła być na takich Targach :)

      



















A to też rękodzieło , ale od Ewy  z Shabby Shop . Ewa zrobiła mi sliczną tace . Może uda mi się i kiedyś być na Targach ,  gdzie Ewa będzie wystawiać swoje prace .. ? Bardzo bym chciała ..?





                                                                      
                                                 
 
                                                                          :)
                                                                              

poniedziałek, 2 czerwca 2014

W kolorze sepii........

                         W końcu powracam do Was i do życia blogowego , które tak lubię..... 
Ostatnio czas leciał mi tak szybko... Końcówka maja była dla mnie bardzo intensywna. W jednym dniu Dzień Matki  , bierzmowanie i 16-naste urodziny  starszego syna. Czas tak szybko pędzi , a pamiętam jak dziś , jak się urodził ... był taki malutki ... ,  pamiętam jak zdmuchiwał co roku świeczki na torcie...pierwszy dzień w przedszkolu  , jak szedł do podstawówki , później gimnazjum , teraz technikum .. czas tak pędzi.. A teraz to już taki duży mężczyzna  , który zaczyna już dokonywać swoich pierwszych wyborów i podejmować swoje pierwsze decyzje .... 
     Ale wracając do tematu to  cały czas próbowałam ogarnąć te  nasze kąty na te dni i wieczorem padałam ze zmęczenia .Dzień schodził mi  na zakupach , obiedzie, sprzątaniu , pomaganiu w lekcjach młodszemu synowi  i na  największej  teraz mojej  zmorze  , czyli : koszeniu trawy w ogródku . Czasami wydawało mi się , że w ogóle nie przestaje jej  kosić  ... , ledwo skończę kosić , to już zarasta tam , gdzie zaczynałam ..I tak w kółko .. A nie powiem :) , uwielbiam taką króciutką trawkę .Co prawda ,  wyrwałam się po tym wszystkim  z moją przyjaciółką na tzw. kawkę w mieście ( przy okazji bardzo ją pozdrawiam , bo wiem że podczytuje mojego bloga ..♥)  , bo czasami fajnie tak wszystko zostawić i wybrać się na babskie pogaduchy ..  i  pogadać  i dlatego bardzo lubię te nasze spotkanka :) . I tak naprawdę to dopiero teraz zaczynam nadrabiać wszystkie blogowe zaległości i do Was zaglądać .. I właśnie dziś chciałam Wam pokazać parę migawek zdjęć domku w sepii. Kocham kolorki , ale lubię też czasami i takie zdjęcia ... w innym wydaniu...
          
 
      












Jestem miłośniczką starych zdjęć , takich nadgryzionych już przez ząb czasu.....

Ale zaś świat bez kolorów ...? 
Nie byłby taki piękny ?




:)

Buziaki na nadchodzący tydzień dla Was ....  , bo na słońce ponoć w tym tygodniu u nas nie ma co liczyć ... ? U nas jest znów pogoda paskudna . Nie wiem jak długo moje zatoki to wytrzymają .. ?
                                                                                               Dorota